Opublikowano 3 komentarze

Tablica filcowa – zrób to sam(a)

Dziś pokażę Wam krok po kroku, jak zrobiłam dużą tablicę filcową z wykorzystaniem ramki IKEA FISKBO o formacie 50x70cm. Jeśli chcecie rozpocząć filcową przygodę, zapraszam. To nic trudnego!

Moją pierwszą tablicę filcową skleciłam naprędce z dwóch kawałków grubej tektury falistej sklejonych razem i kremowego arkusza filcu formatu A3. Brzegi okleiłam szarą taśmą izolacyjną. Niestety, była za lekka i łatwo się przewracała, więc poprosiłam tatę o stworzenie tablicy z pilśni i drewnianych kątowników.

Były to wersje testowe, które posłużyły mi przez jakiś czas. Ich wykonanie nie było ani kosztowne, ani skomplikowane. Ale dość szybko obie tablice okazały się za małe dla grup, które prowadzę.

Dlatego postanowiłam zrobić sama nieco większą. Dziś pokażę Wam krok po kroku, jak zrobiłam dużą tablicę filcową z wykorzystaniem ramki IKEA FISKBO o formacie 50x70cm. Oczywiście jeżeli chcecie na początek zacząć od mniejszej tablicy, użyjcie po prostu mniejszego formatu ramki.

Co będzie potrzebne?

  • szary arkusz filcu (ważne, by filc był w kolorze neutralnym, i raczej niezbyt ciemnym),
  • klej (może być wikol lub inny klej do drewna),
  • ostre nożyczki,
  • ołówek,
  • ramkę IKEA FISKBO,
  • a zamiast widocznej na zdjęciu linijki, która w rezultacie się nie przydała – pędzel do rozprowadzenia kleju ;).

Po rozpakowaniu ramki wyjęłam szarą podkładkę i odrysowałam ją na filcu, a następnie wycięłam otrzymany prostokąt.


Podkładkę dokładnie posmarowałam klejem przy pomocy pędzla (mój klej był chyba trochę za gęsty i ciężko się rozprowadzał, ale mimo to dałam radę). Na podkładkę nakleiłam wycięty wcześniej kawałek filcu. Po naklejeniu filc się trochę rozciągnął i musiałam dociąć jego brzegi. Usunęłam też z ikeowskiej podkładki metalowe zawieszki.


Tak przygotowaną tablicę włożyłam znów w ramkę (warto ofilcowaną już tablicę na brzegach posmarować klejem i dokleić do ramki, żeby się nie ruszała) i na jej spodniej stronie umieściłam znajdującą się w ikeowskim zestawie osłonę z tworzywa. Nie będzie ona widoczna dla widzów, ale będzie odpowiednio dociążać tablicę i czynić ją stabilniejszą. Jeszcze tylko docisnęłam metalowe uchwyty ramki i gotowe!


Tablicę można po prostu oprzeć o ścianę, albo użyć sztalugi do większych formatów, np. takiej: https://www.empik.com/sztaluga-malarska-isotrade,p1218488190,szkolne-i-papiernicze-p

Moje własne dzieci, kiedy zobaczyły nową tablicę, natychmiast wyciągnęły zestaw Litlle Mouse i zaczęły się bawić w chowanie myszki w kolorowych domkach, śpiewając przy tym: Little Mouse are you in the yellow/blue/green/etc. house? A ja cierpliwie czekałam, aż im się znudzi ;). Nie znudziło się… Trzeba było zarządzić kąpiel i spanie, żeby przerwać zabawę :).

Bo tablica filcowa działa jak magnes (dosłownie i w przenośni ;))!

Opublikowano Dodaj komentarz

Początki tablicy filcowej – inspirująca historia

Historia filcowej tablicy jest niezwykle inspirująca. Bo, jak pewnie spora część innych genialnych wynalazków, powstała ona przypadkiem i właściwie wymyśliły ją dzieci, a opatentowała sprytna kobieta.

W czasie II wojny światowej Lois Allan, absolwentka paryskiej szkoły mody, prowadziła w swojej posiadłości w Buckinghamshire wytwórnię filcowych uszczelek do czołgów dla armii brytyjskiej. Ponieważ pracowało z nią sporo kobiet, które były matkami, szybko pojawiła się potrzeba stworzenia na terenie fabryki przedszkola dla ich dzieci.

Matki zmieniały się przy opiece nad najmłodszymi. Pewnego razu Lois Allan podpatrzyła bawiące się maluchy, które pewnie z braku innych zabawek, wykorzystywały niepotrzebne skrawki filcu do zabawy, układając z nich obrazki na spodniej stronie mat śniadaniowych.

Po zakończeniu wojny Allan opatentowała nową zabawkę i wprowadziła ją na rynek w 1950 r. pod nazwą Fuzzy-Felt. Szybko zyskała ona ogromne grono zwolenników, którzy docenili niewątpliwe jej zalety, takie jak: przystępna cena, prostota, mobilność, bezpieczeństwo oraz walory edukacyjne i sprzyjające rozwijaniu dziecięcej kreatywności.

Podobno szczyt popularności tego wynalazku przypadał na lata 70′ XIX w. A od momentu powstania zabawki sprzedano ok 25 mln egzemplarzy filcowych zestawów!

Fuzzy felt szybko zaczęto też wykorzystywać jako narzędzie edukacyjne (Flannelgraph). Najpierw filcowe maty robiły furorę w ewangelickich szkółkach niedzielnych, głównie dzięki zestawom ilustrującym historie biblijne.

źródło: https://collections.vam.ac.uk/item/O1223080/fuzzy-felt-bible-stories-fuzzy-felt-set-allan-industries-ltd/

Dziś tablica filcowa jest popularna w amerykańskich szkołach podstawowych, wśród rodziców zajmujących się nauczaniem domowym oraz bibliotekarek prowadzących zajęcia upowszechniające czytelnictwo wśród dzieci.

To właśnie te ostatnie stworzyły inicjatywę o nazwie Flannel Friday, która służy prezentacji filcowych pomocy edukacyjnych i wzajemnej wymianie pomysłów i inspiracji. Polecam przyłączenie się do filcowo-piątkowej grupy facebookowej. Jest to niesamowita kopalnia cudownych pomysłów!

https://www.facebook.com/groups/flannelfridayfun/

Rozgość się też na mojej stronie. Znajdziesz tu wiele pomysłów na wykorzystanie tego cudownego narzędzia w swojej pracy z dziećmi! A tutaj dowiesz się, jak w prosty sposób skonstruować własną tablicę.

Dobrej zabawy!