Opublikowano 3 komentarze

Kameleon Leon – zabawny sposób na powtórzenie nazw kolorów i części ciała

Kameleon jest niewątpliwie zwierzęciem mocno eksploatowanym w literaturze dziecięcej. Nic w tym dziwnego, jego niezwykłe właściwości i opanowana niemal do perfekcji umiejętność kamuflażu kojarzy się z magicznymi mocami. Motyw dostosowywania koloru ciała do otoczenia łatwo można wpleść w zajęcia językowe i wykorzystać go do powtórki słownictwa.

Moja ulubiona historyjka o kameleonie została zainspirowana jednym z opowiadań ze zbiorku Joanny Krzyżanek Pieski Tereski. Jest to książka dla dzieci wczesnoszkolnych napisana po polsku i przeznaczona do nauki czytania metodą sylabową. Zawarte w niej opowiadania są bardzo proste i opierają się na wielu powtórzeniach, co ma oczywiście ułatwić dziecku samodzielne czytanie.

Joanna Krzyżanek Kameleon Leon

Nauce języków powtarzalność zawarta w opowiadanej historii też oczywiście bardzo sprzyja, dlatego od razu postanowiłam wykorzystać potencjał opowieści o kameleonie Leonie, który siadał na różnych przedmiotach i dostosowywał do nich kolor wszystkich części swojego ciała oprócz języka, bo ten zawsze pozostawał różowy.

Przetłumaczyłam sobie historyjkę na angielski i dostosowałam do potrzeb oraz umiejętności moich uczniów. Następnie wycięłam z filcu zielonego gada i kilku jego kolorowych sobowtórów a także przedmioty, na których mógłby usiąść.

Kształt mojego kameleona zainspirowany jest uroczą książką A Color of His Own autorstwa Leo Lionni. Wydał mi się najprostszy do wycięcia a jednocześnie najbardziej zbliżony do wizerunku prawdziwego kameleona.

Jednak muszę Wam się przyznać, że kilkakrotne wycinanie tego ślicznego, mocno zakręconego ogonka było dla mnie nie lada wyzwaniem. Dlatego stworzyłam szablon z uproszczonym ogonkiem. Nadal jest zakręcany. Ale nie musicie go w całości wycinać, a jedynie narysować spiralnie biegnące linie na wyciętym z filcu kole, w które ogon się jakby zwinął. Śmiało – częstujcie się! Klikajcie, drukujcie, wycinajcie! 🙂

Szablon do wycięcia owoców możecie pobrać tu.

Zastanawiałam się, co zrobić z językiem i wpadłam na pomysł, by wykorzystać do jego prezentacji trąbkę urodzinową, która rozwija się po dmuchnięciu w nią, wydając przy tym niedający się zignorować dźwięk.

Moja jest akurat czerwona, nie różowa. Ale to nie ma większego znaczenia. Ważne, że rozwija się z hukiem i robi na dzieciach niesamowite wrażenie.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu, na którym prezentuję fragment historyjki i efekt trąbki.

Oczywiście można tworzyć kameleony w dowolnych kolorach i deseniach. Przedmioty, na których siada, można też odpowiednio modyfikować. Na przykład jeśli chcemy akurat powtórzyć nazwy owoców albo warzyw, sadzamy gada na jabłkach, śliwkach i brokułach, innym razem możemy go posadzić na różnych częściach garderoby, jeśli właśnie te planujemy powtarzać.

Mój filcowy kameleon powstał chyba około dwóch lat temu i wciąż dzielnie mi towarzyszy. Dzieci bardzo lubią tę historyjkę, bo jest tak prosta, że mogą ją opowiadać razem ze mną. Najmłodsi „opowiadają” ją głównie przy pomocy gestów – po prostu wskazują poszczególne części własnego ciała. Mogą też bezkarnie wystawiać język, co zwykle wzbudza wiele radości.

W tym roku, za sprawą Marysi Bursche z bloga Head Full of Ideas (https://www.fullofideas.pl/) i jej niesamowitego szkolenia „Booktelling for Teachers” poznałam jeszcze jednego kameleona z książki Emilly Gravet Blue Chameleon. Marysia sprzedała na szkoleniu całe mnóstwo wspaniałych pomysłów na pracę z tą książką, zamierzam je oczywiście wkrótce wykorzystać i połączyć z moim starym dobrym kameleonem Leonem.

Opublikowano Dodaj komentarz

Początki tablicy filcowej – inspirująca historia

Historia filcowej tablicy jest niezwykle inspirująca. Bo, jak pewnie spora część innych genialnych wynalazków, powstała ona przypadkiem i właściwie wymyśliły ją dzieci, a opatentowała sprytna kobieta.

W czasie II wojny światowej Lois Allan, absolwentka paryskiej szkoły mody, prowadziła w swojej posiadłości w Buckinghamshire wytwórnię filcowych uszczelek do czołgów dla armii brytyjskiej. Ponieważ pracowało z nią sporo kobiet, które były matkami, szybko pojawiła się potrzeba stworzenia na terenie fabryki przedszkola dla ich dzieci.

Matki zmieniały się przy opiece nad najmłodszymi. Pewnego razu Lois Allan podpatrzyła bawiące się maluchy, które pewnie z braku innych zabawek, wykorzystywały niepotrzebne skrawki filcu do zabawy, układając z nich obrazki na spodniej stronie mat śniadaniowych.

Po zakończeniu wojny Allan opatentowała nową zabawkę i wprowadziła ją na rynek w 1950 r. pod nazwą Fuzzy-Felt. Szybko zyskała ona ogromne grono zwolenników, którzy docenili niewątpliwe jej zalety, takie jak: przystępna cena, prostota, mobilność, bezpieczeństwo oraz walory edukacyjne i sprzyjające rozwijaniu dziecięcej kreatywności.

Podobno szczyt popularności tego wynalazku przypadał na lata 70′ XIX w. A od momentu powstania zabawki sprzedano ok 25 mln egzemplarzy filcowych zestawów!

Fuzzy felt szybko zaczęto też wykorzystywać jako narzędzie edukacyjne (Flannelgraph). Najpierw filcowe maty robiły furorę w ewangelickich szkółkach niedzielnych, głównie dzięki zestawom ilustrującym historie biblijne.

źródło: https://collections.vam.ac.uk/item/O1223080/fuzzy-felt-bible-stories-fuzzy-felt-set-allan-industries-ltd/

Dziś tablica filcowa jest popularna w amerykańskich szkołach podstawowych, wśród rodziców zajmujących się nauczaniem domowym oraz bibliotekarek prowadzących zajęcia upowszechniające czytelnictwo wśród dzieci.

To właśnie te ostatnie stworzyły inicjatywę o nazwie Flannel Friday, która służy prezentacji filcowych pomocy edukacyjnych i wzajemnej wymianie pomysłów i inspiracji. Polecam przyłączenie się do filcowo-piątkowej grupy facebookowej. Jest to niesamowita kopalnia cudownych pomysłów!

https://www.facebook.com/groups/flannelfridayfun/

Rozgość się też na mojej stronie. Znajdziesz tu wiele pomysłów na wykorzystanie tego cudownego narzędzia w swojej pracy z dziećmi! A tutaj dowiesz się, jak w prosty sposób skonstruować własną tablicę.

Dobrej zabawy!