Opublikowano 2 komentarze

Jabłka dobre nie tylko na szarlotkę i KONKURS z nagrodami!!!

To jeden z moich ulubionych jesiennych tematów. Przy okazji jabłek można oczywiście wprowadzać nazwy także innych jesiennych owoców (np. pear, plum, grapes), ale już same jabłka wystarczą do stania się głównym tematem zajęć. Dziś garść pomysłów na zajęcia z jabłkami w roli głównej.

U mnie jabłka są oczywiście filcowe, podobnie jak drzewo, na którym rosną. I to właśnie od niego zaczynam jabłkową opowieść. Żeby jednak stopniować napięcie, nie pojawia się ono od razu w całości. Najpierw pokazuję koronę drzewa, która przypomina dziwną zieloną chmurkę. Dzieci próbują zgadywać, co to jest i nazywają kolor.

Potem dokładam pień drzewa i wszystko staje się jasne:

Wtedy proszę dzieci o podniesienie rąk do góry. Machamy rękami wysoko i wszyscy stajemy się drzewami kołyszącymi się na wietrze.

Następnie układam jabłka na koronie drzewa, ale pustą stroną (bez wyrazu twarzy) skierowaną do widza. Wspólnie je liczymy, określamy kolor.

Ważne, by już na tym etapie wprowadzić konkretną nazwę drzewa – apple tree.

Teraz trzeba nasze owoce jeszcze tylko trochę zaczarować. Dlatego biorę w dłoń moją magiczną różdżkę i wypowiadam kilka razy zaklęcie, dotykając po kolei każdego z jabłek: Abracadabra, abracadee, apple apple smile to me! Po każdym takim zaklęciu odwracam jabłko na stronę z uśmiechem.

Kiedy uśmiechnięte jabłka rosną już na naszym drzewie, możemy wprowadzić pierwsze dwa wersy piosenki Way Up High in the Apple Tree (ale jeszcze ich nie śpiewamy):

Way up high in the apple tree (podnosimy wysoko ręce i delikatnie machamy nimi w górze)
five red apples smiled down at me. (pokazujemy pięć palców i uśmiechamy się szeroko)

Młodszym dzieciom (2-3lata) można zaprezentować „na sucho” także dalszą część piosenki, natomiast ze starszymi (4-6 lat) możemy już przystąpić do wspólnego odśpiewania piosenki, dodając w odpowiednich miejscach adekwatne gesty:

I shook that tree as hard as I could (mocno machamy rękami w górze)
Down came an apple, mhmm… it was good (podnosimy z podłogi niewidzialne jabłko, udajemy, że je jemy i potem gładzimy się po brzuchu).

Wersja piosenki, z której ja najchętniej korzystam, to ta z The Learning Station: https://www.youtube.com/watch?v=fKmFHRrkFuQ , ale można znaleźć także inne, osobiście polecam np. to niezwykle pogodne i energetyczne wykonanie z The Kiboomers: https://www.youtube.com/watch?v=KMNy3mdgqlI

Oczywiście w czasie śpiewania piosenki demonstrujemy spadanie i „znikanie” jabłek na tablicy filcowej.

Kiedy dla dzieci stanie się jasne, o co chodzi w piosence, proponuję dokonać pewnej jej modyfikacji. Można to zrobić na kolejnych zajęciach z piosenką. Potrzebne nam będą piłeczki w trzech kolorach: czerwonym, zielonym i żółtym.

Ja dotychczas używałam kolorowych pomponów, ale w dobie pandemii proponuję zamienienie ich na łatwiejsze do zdezynfekowania piłeczki plastikowe (moje doświadczenie pokazuje, że przedszkola często takimi dysponują). Rozdajemy je dzieciom, np. śpiewając piosenkę One red apple, two red apples, three red apples, four (na melodię One potato…), oczywiście przy dwóch kolejnych kolorach dostosowując tekst piosenki. Następnie prosimy dzieci, by podniosły do góry ręce z piłeczkami. I śpiewamy:

Way up high in the apple tree
three apples smiled down at me.
I shook that tree as hard as I could.
Down came one red apple, mhmm it was good.

Oczywiście po kolei zmieniamy kolor spadającego jabłka, aż w końcu nic nam nie zostanie. Na koniec możemy posegregować wszystkie jabłka, np. wrzucając je do woreczków lub pojemników o odpowiednich kolorach.

Z jabłek możemy też zrobić szarlotkę, np. śpiewając z dziećmi taką oto piosenkę (wybaczcie ten koszmarny clip, ale piosenka jest całkiem fajna): https://www.youtube.com/watch?v=cnJBWoofg5M

Do prezentacji treści piosenki przyda się nasza filcowa jabłonka oraz tytułowy apple pie, pod którym możemy ukrywać spadające z drzewa owoce (najpierw jednak muszą nam one spaść na głowę). Moje ciasto wygląda tak:

Kiedy dodamy odpowiednie gesty ilustrujące treść piosenki, możemy ją wykorzystać jako przerywnik ruchowy w czasie zajęć.

Do stworzenia własnego drzewka i zestawu jabłek może Wam się przydać przygotowany przeze mnie bardzo prosty szablon.

A jeśli temat jabłek Was zainteresował, zachęcam do zajrzenia na stronę Felt Board Magic, gdzie znajdziecie całą masę cudownych filcowych inspiracji do wykorzystania tego jesiennego motywu http://www.feltboardmagic.com/tag/apples/

Życzę Wam jesiennych zajęć pachnących szarlotką!



Opublikowano Dodaj komentarz

Szczęśliwi nauczyciele czasu nie liczą, ale… – zegarów ciąg dalszy

Jak może pamiętacie, w ostatnim wpisie pobrzmiewał rytm filcowych zegarów. Dziś też będzie nam on towarzyszył, ale tym razem będzie to zegar naprawdę wyjątkowy!

Zegar ten miał niedawno swój debiut na moich zajęciach i muszę powiedzieć, że sprawdził się doskonale – wszystko chodziło jak w zegarku ;). Piszę oczywiście o zegarze z kukułką. Poza rytmem zegara, który wprowadza dzieci w pewien rodzaj transu, ma on jeszcze walor w postaci okienka z niespodzianką – wyskakującą z zegara kukułką.

Do stworzenia mojego filcowego zegara zainspirowała mnie popularna piosenka:

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking one o’clock,
Cuckoo!

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking two o’clock,
Cuckoo! Cuckoo!

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking three o’clock,
Cuckoo! Cuckoo! Cuckoo!

Zastanawiałam się, jak skonstruować taki zegar z filcu, żeby jak najlepiej zobrazować dzieciom słowa piosenki. Chciałam, żeby kukułka wyskakiwała z okienka po otworzeniu jego klapek, żeby wskazówki i wahadło były ruchome. I udało się! Powstał najprawdziwszy filcowy zegar z kukułką!

Żeby „uruchomić” zegar, użyłam dwóch gadżetów. Jak widzicie na zdjęciu, wahadło, wskazówki i klapki okienka przymocowałam za pomocą metalowych ćwieków, które możecie kupić np. tu. Wcześniej w odpowiednich miejscach zrobiłam w filcu otwory dziurkaczem na jedną dziurkę. I przez nie przełożyłam ćwieki.

Aby wskazówki i wahadło chodziły gładko i nie tarły o filc, wycięłam ze zgrzanej folii do laminowania małe kółeczka, w których zrobiłam otwór dziurkaczem. Wyglądają one tak (wiem, nie są zbyt równe, ale i tak ich nie widać):

Jedno włożyłam między ramię wahadła a korpus zegara, jedno między wskazówkę małą i dużą i jeszcze jedno między wskazówkę godzinową a położone na niej filcowe kółeczko. Myślę, że do zrobienia kółek zamiast zgrzanej folii można też użyć innego kawałka plastiku, np. wyciętego z kubeczka po jogurcie.

Pozostała jeszcze kwestia wyskakującej kukułki. Do tego celu użyłam kilkucentymetrowego paska filcowego, który zgięłam w dwóch miejscach. Jeden jego koniec przymocowałam za pomocą zszywacza z tyłu kukułki (ważne by dopiero potem przykleić brzuszek, który przykryje zszywkę!), natomiast drugi koniec zaopatrzyłam w samoprzylepny rzep, którego drugą część umieściłam w okienku pod klapkami. A oto kulisy mechanizmu wyskakującej kukułki:

Jeśli chcecie zobaczyć, jak zegar prezentuje się w akcji, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu, który powstał dzięki mojej niezastąpionej córce – Hani :):

Oczywiście nie trzeba poprzestawać na godzinie trzeciej. Można dowolnie wydłużać piosenkę. Wytrwali mogą dobrnąć nawet do godziny dwunastej :).

Dzieci w czasie prezentowania piosenki zachęcamy do wykonywania odpowiednich gestów, np. kiwania się w rytm wahadła albo kiwanie palcem wskazującym w jedną i drugą stronę oraz do zasłaniania twarzy rękami i odsłanianie jej w czasie kukania. Można też nauczyć dzieci znaków migowych do tej piosenki.

Zachęcam też do wykorzystania drewnianych patyczków do wystukiwania rytmu. Pisałam o nich w poprzednim wpisie.

Zegar i piosenkę można wykorzystać jako:

  • przerywnik lekcyjny dla przyciągnięcia uwagi,
  • gadżet do uczenia/ utrwalania liczebników,
  • narzędzie do nauki czytania godzin,
  • element rutyny klasowej, np. na początek lub na koniec zajęć.

Sam zegar natomiast może stanowić ilustrację także do innych piosenek i rymowanek.

Przy okazji prezentowania trzech zegarów proponowałam zabawę z rymowanką „Tick-tock, Tick-tock Goes The Clock”. Zegar z kukułką idealnie nada się do schowania w okienku zwierzątek. Nie muszą to być filcowe wycinanki (choć te oczywiście polecam najbardziej :)), ale np. przymocowane na rzep samoprzylepny mini-flashcards.

Gdybyście chcieli wykorzystać ten pomysł, poniżej możecie pobrać stworzone przeze mnie mini-flashcards. Całe zdjęcie należy wydrukować w formacie 13/18, wtedy karteczki będą idealnie pasować do okienka.

Zegara z kukułką można też użyć do zaśpiewania znanej piosenki „Hickory Dickory Dock„. Można zatrzymać się na myszce albo tak jak w sss wprowadzić inne zwierzątka, które będą się wspinać na zegar. Trzeba tylko wyciąć ich filcowe podobizny.

Dla ułatwienia można skorzystać z prezentowanej przeze mnie metody naprasowywanek, o której pisałam tu, bo strona sss udostępnia gotową kartę pracy z obrazkami do tej piosenki.

Na koniec jeszcze jedna ważna uwaga do pracy z zegarem z kukułką. Ponieważ jest on dość duży i ponieważ mamy przy nim sporo manipulować, polecam naklejenie szorstkiej strony samoprzylepnego rzepa w kilku miejscach z tyłu zegara, zanim przymocujemy go do tablicy filcowej. Dzięki temu będzie się on stabilnie trzymał i po odchyleniu nie spadnie.

Gdybyście chcieli stworzyć własny zegar z kukułką, zapraszam po szablon do druku:

Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba mój pomysł na zegar z kukułką i napiszcie w komentarzach. A jeśli stworzycie własny, pochwalcie się swoim dziełem u mnie na blogu lub na moim fanpage-u na FB :).

Opublikowano 2 komentarze

Filcowe zegary i patyczki – pomysły na rozgrzewkę i na wyciszenie grupy

Tykanie zegara z jednej strony przywodzi na myśl leniwe popołudnie u babci na wsi, gdzie czas zastygł nad kubkiem parującej herbaty, ale z drugiej – może kojarzyć się z ostrzegawczym, pełnym napięcia tykaniem bomby zegarowej. Na moich zajęciach wykorzystuję – odpowiednio do sytuacji – oba te skojarzenia.

Na pewno znacie takie momenty w czasie zajęć, gdy grupa jest za bardzo ożywiona, rozbrykana i trzeba szybko przyciągnąć uwagę dzieci, by pomóc im się wyciszyć. Wtedy może przydać się odpowiednio dobrana piosenka lub rytmiczanka.

Dawno temu zachwyciła mnie znaleziona w odmętach Internetu niezwykle prosta piosenka o rytmie wybijanym przez trzy zegary:

My grangfather’s clock goes tick, tock, tick, tock.
My small kitchen clock goes tick, tock, tick, tock, tick, tock, tick, tock.
My little wrist watch goes tick, tick, tick, tick, tick, tick, tick,
tick, tick, tick, tick, tick, tick, tick, tick, tick. STOP.

Ma ona w sieci wiele różnych wersji. Tej, która mnie urzekła najbardziej, niestety nie udało mi się ponownie odnaleźć. Ale na filmie, który zamieszczam poniżej, starałam się odtworzyć najwierniej to, co zapamiętałam.

Filcowe zegary skonstruowałam po to, by to, o czym śpiewamy, nie było dla dzieci kompletną abstrakcją. Trochę wstyd się przyznać, ale wycięłam je dosłownie na pół godziny przed wyjściem na zajęcia, dlatego nie są idealnie równe (proszę, nie przyglądajcie się zbyt wnikliwie). Ale używam ich skutecznie już od kilku lat i jakoś się przywiązałam do takiej ich, z lekka koślawej, formy.

Niech moje wyznanie będzie zachętą i motywacją dla tych, którym się wydaje, że wycinanie z filcu wymaga jakichś nadprzyrodzonych umiejętności.

Jak widzicie, podczas śpiewania powyższej piosenki wykorzystuję, oprócz zegarów, także kolorowe drewniane patyczki z popularnej gry Studnia Jakubowa. Mogą one służyć zarówno do wybijania rytmu, jak i do prezentowania trzech typów zegarów za pomocą gestów.

Rozdaję dzieciom po dwie sztuki, instruując uprzednio, co można a czego nie można robić z patyczkami. W starszych grupach przy rozdawaniu można wymagać od dzieci, by powiedziały – rzecz jasna po angielsku – o jaki kolor proszą. Często kolor ma dla nich największe znaczenie.

Rytmiczankę powtarzamy zwykle kilka razy. W zaprezentowanej wyżej formie pełni ona funkcję wyciszającą, wymaga bowiem od uczniów chwilowego skupienia na rytmie i uważności na końcowe STOP.

Ale kiedy piosenka jest już uczniom dobrze znana, można zaprosić ich do wspólnego marszu w rytm jej słów. Ponieważ dzieci w wieku przedszkolnym często jeszcze mają trudności z maszerowaniem po kole, warto wykorzystać chustę animacyjną, która będzie pełnić rolę tarczy zegarowej. W takiej formie piosenka będzie pasowała raczej na rozgrzewkę.

Rytm zegara towarzyszy także innej rytmiczance, którą ja poznałam za sprawą pań z kanału Jbrary (https://www.youtube.com/watch?v=luq0w_GMHU0&list=PLcw3Y8sV0xpuJE0x8IPL0X37a6UnW4l7q&index=9&t=1s), ale ma ona również sporo innych wersji. Tu także przydają się patyczki. Nie tylko do wystukiwania rytmu, ale też do demonstrowania różnych zwierząt.

Można też zmienić kolejność i najpierw zaprezentować zwierzaka za pomocą patyczków, a dopiero potem odkryć jego podobiznę kryjącą się za domkiem. Dzięki temu dzieci będą mogły spróbować zgadnąć, co symbolizuje dane ułożenie patyczków.

Rytmiczanka ma zdecydowanie pobudzający charakter, więc warto sięgnąć po nią, kiedy grupę dopada ospałość i znużenie. Dzieci lubią przy pomocy patyczków przeobrażać się w różne zwierzęta. Jest to taka namiastka przebieranek.

Gorąco polecam wykorzystanie na zajęciach motywu zegara i jego niemal organicznego rytmu. Myślę, że prezentowane przeze mnie piosenki i zabawy mogą służyć nie tylko ćwiczeniom językowym, ale również rozwijaniu się takich kompetencji jak poczucie rytmu, słuch, czy po prostu uważność i koncentracja.

Opublikowano 3 komentarze

Kameleon Leon – zabawny sposób na powtórzenie nazw kolorów i części ciała

Kameleon jest niewątpliwie zwierzęciem mocno eksploatowanym w literaturze dziecięcej. Nic w tym dziwnego, jego niezwykłe właściwości i opanowana niemal do perfekcji umiejętność kamuflażu kojarzy się z magicznymi mocami. Motyw dostosowywania koloru ciała do otoczenia łatwo można wpleść w zajęcia językowe i wykorzystać go do powtórki słownictwa.

Moja ulubiona historyjka o kameleonie została zainspirowana jednym z opowiadań ze zbiorku Joanny Krzyżanek Pieski Tereski. Jest to książka dla dzieci wczesnoszkolnych napisana po polsku i przeznaczona do nauki czytania metodą sylabową. Zawarte w niej opowiadania są bardzo proste i opierają się na wielu powtórzeniach, co ma oczywiście ułatwić dziecku samodzielne czytanie.

Joanna Krzyżanek Kameleon Leon

Nauce języków powtarzalność zawarta w opowiadanej historii też oczywiście bardzo sprzyja, dlatego od razu postanowiłam wykorzystać potencjał opowieści o kameleonie Leonie, który siadał na różnych przedmiotach i dostosowywał do nich kolor wszystkich części swojego ciała oprócz języka, bo ten zawsze pozostawał różowy.

Przetłumaczyłam sobie historyjkę na angielski i dostosowałam do potrzeb oraz umiejętności moich uczniów. Następnie wycięłam z filcu zielonego gada i kilku jego kolorowych sobowtórów a także przedmioty, na których mógłby usiąść.

Kształt mojego kameleona zainspirowany jest uroczą książką A Color of His Own autorstwa Leo Lionni. Wydał mi się najprostszy do wycięcia a jednocześnie najbardziej zbliżony do wizerunku prawdziwego kameleona.

Jednak muszę Wam się przyznać, że kilkakrotne wycinanie tego ślicznego, mocno zakręconego ogonka było dla mnie nie lada wyzwaniem. Dlatego stworzyłam szablon z uproszczonym ogonkiem. Nadal jest zakręcany. Ale nie musicie go w całości wycinać, a jedynie narysować spiralnie biegnące linie na wyciętym z filcu kole, w które ogon się jakby zwinął. Śmiało – częstujcie się! Klikajcie, drukujcie, wycinajcie! 🙂

Szablon do wycięcia owoców możecie pobrać tu.

Zastanawiałam się, co zrobić z językiem i wpadłam na pomysł, by wykorzystać do jego prezentacji trąbkę urodzinową, która rozwija się po dmuchnięciu w nią, wydając przy tym niedający się zignorować dźwięk.

Moja jest akurat czerwona, nie różowa. Ale to nie ma większego znaczenia. Ważne, że rozwija się z hukiem i robi na dzieciach niesamowite wrażenie.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu, na którym prezentuję fragment historyjki i efekt trąbki.

Oczywiście można tworzyć kameleony w dowolnych kolorach i deseniach. Przedmioty, na których siada, można też odpowiednio modyfikować. Na przykład jeśli chcemy akurat powtórzyć nazwy owoców albo warzyw, sadzamy gada na jabłkach, śliwkach i brokułach, innym razem możemy go posadzić na różnych częściach garderoby, jeśli właśnie te planujemy powtarzać.

Mój filcowy kameleon powstał chyba około dwóch lat temu i wciąż dzielnie mi towarzyszy. Dzieci bardzo lubią tę historyjkę, bo jest tak prosta, że mogą ją opowiadać razem ze mną. Najmłodsi „opowiadają” ją głównie przy pomocy gestów – po prostu wskazują poszczególne części własnego ciała. Mogą też bezkarnie wystawiać język, co zwykle wzbudza wiele radości.

W tym roku, za sprawą Marysi Bursche z bloga Head Full of Ideas (https://www.fullofideas.pl/) i jej niesamowitego szkolenia „Booktelling for Teachers” poznałam jeszcze jednego kameleona z książki Emilly Gravet Blue Chameleon. Marysia sprzedała na szkoleniu całe mnóstwo wspaniałych pomysłów na pracę z tą książką, zamierzam je oczywiście wkrótce wykorzystać i połączyć z moim starym dobrym kameleonem Leonem.

Opublikowano Dodaj komentarz

Sprawdzony sposób na letnie upały – filcowe lody owocowe

Oto kolejny wakacyjny temat, którego nie może zabraknąć na zajęciach w przedszkolu. No bo sami przyznajcie – czy znacie dziecko, które nie lubiłoby lodów? No właśnie…

Poza tym lodowe kulki są świetną okazją do powtórzenia słownictwa takiego jak: kolory, nazwy owoców, liczebniki (możemy przecież policzyć gałki), czy np. konstrukcji: „Can I have a …?” Możemy przy okazji wprowadzić także słowa takie jak: ice cream cone, flavor itp.

Takie kolorowe filcowe desery można przyrządzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy wyciąć kilka kółek w odpowiednich barwach i dwa stożki imitujące lodowe rożki, które można łatwo ozdobić, rysując na nim flamastrem przecinające się ukośne linie.

Jeśli natomiast chodzi o owoce, to możecie skorzystać z przygotowanego przeze mnie szablonu, który wystarczy wydrukować, a następnie przekalkować na arkusz filcu i wyciąć.

Tak przygotowane pomoce posłużą nam do zabawy w robienie lodów. Oprócz filcowych materiałów przyda się także łyżka do lodów oraz średniej wielkości miska.

Wszystkie kulki lodów wrzucamy do miski i staramy się nie zdradzać dzieciom jej zawartości. Na tablicy natomiast umieszczamy filcowy wafelek oraz różnobarwne owoce, przypominając wspólnie z dziećmi nazwę każdego z nich.

Zapowiadamy dzieciom, że zamierzamy upichcić wspólnie owocowe lody. Instrukcją wykonania lodów będzie – trochę przeze mnie przerobiona – piosenka Magical Rainbow Stew, którą zaczerpnęłam od mojej ulubionej filcowej twórczyni – Wendy z Flannel Board Fun (https://flannelboardfun.com/, bardzo polecam śledzenie jej kanału na You Tube, gdzie piosenkę tę można usłyszeć: https://www.youtube.com/watch?v=oE1M7ucAAN0)

A oto moja – lodowa wersja tego utworu:

Take a banana, put it in the bowl.
Stir it and freeze it. It’s getting cold.
Take it out. What’ll it be?
The yummiest yellow ice cream you ever did eat!

W czasie śpiewania powyższej zwrotki wrzucamy do miski jeden owoc (tu akurat banan), udajemy, że mieszamy miksturę, a potem szczękamy zębami, żeby pokazać, że robi się zimno. Lodowe gałki wyjmujemy z miski za pomocą łyżki do lodów i umieszczamy na tablicy w wafelku.

Po kolei każdy z owoców zamieniamy w lody, oczywiście cały czas śpiewając adekwatną zwrotkę, aż utworzy się na stożku piękna kolorowa piramidka, albo nawet dwie.

Lody gotowe, a więc przystępujemy do degustacji. W tym celu rozdajemy dzieciom papierowe lodowe kubeczki, np. takie z Flying Tiger:

A do naszej miski wrzucamy spory zapas kulek w różnych kolorach, mogą to być kulki zrobione z kolorowych papierów lub bibuły albo np. takie włochate pompony:

Nauczyciel łyżką do lodów nakłada dzieciom „lodowe” kulki do papierowych kubeczków. Od starszych przedszkolaków możemy wymagać sformułowania prośby: „Can I have some ice cream, please?”.

A na pytanie nauczyciela: „What flavor?” – oczekujemy odpowiedzi, np.: „One banana and one strawberry, please”. Na pewno znajdą się też dzieci chętne, by wcielić się w rolę lodziarza. Czemu nie?

Po takiej zabawie możemy zaprosić uczniów do wykonania pracy plastycznej. Mogą namalować swoje ulubione lody, albo np. wykleić je za pomocą kulek z bibuły.

A jakie są Wasze lodowe pomysły? Zapraszam do dzielenia się w komentarzach.

Smacznego! 🙂

Opublikowano 1 komentarz

Co w morzu piszczy? – podwodna zabawa w chowanego

Letnie zajęcia to dobry moment na oswojenie rybek, ośmiornic, rekinów i innych morskich stworzeń.

Nie wiem, jak Wy, ale ja na okoliczność tego tematu jestem dość dobrze zaopatrzona. Posiadam kilka różnych zestawów podwodnych zwierząt: od tradycyjnych flashcards, przez kąpielowe zabawki, czy mini-akwaria na rzepy oraz drewniane rybki z magnesem do łowienia na wędkę, aż po moje ulubione pomoce filcowe. Te ostatnie chciałabym Wam dziś przedstawić, oczywiście wraz z moimi pomysłami na ich wykorzystanie.

Poznajcie moich milusińskich, którzy oczywiście najlepiej prezentują się na niebieskim tle:

Do wprowadzenia nazw podwodnych zwierząt korzystam najczęściej z jednej z dwóch zaprezentowanych niżej piosenek. Śpiewając, po kolei umieszczam na tablicy mieszkańców oceanu i demonstruję przypisane każdemu z nich gesty, oczywiście zachęcając uczniów do pokazywania razem ze mną.

ANIMALS IN THE SEA
(na melodię ”The Wheels Of The Bus”)

The crab in the sea goes snap, snap, snap, (nasze dłonie naśladują szczypce kraba)
The crab in the sea goes snap, snap, snap,
all day long.

The fish in the sea goes… (niemy dźwięk ustami)
The turtle in the sea goes hide and seek… (zakrywamy i odsłaniamy twarz rękoma)
The seahorse in the sea goes up and down… (poruszamy ręką w górę i w dół, dłoń lekko zaokrąglona)
The starfish in the sea goes blink, blink, blink… (dłoń zamyka się i otwiera – robi gwiazdki)
The octopus in the sea goes wiggle, wiggle, wiggle… (machamy naprzemiennie palcami dłoni)
The shark in the sea goes hunting, hunting, hunting… (robimy z dłoni płetwę rekina nad głową)

COLOURS OF THE SEA
(na melodię ”Twinkle Twinkle Little Star”)

Red and yellow, blue and green,
these are the colours of the sea.
Red like a crab, yellow like a fish,
blue like a shark and green like a seaweed.

Red and yellow, blue and green,
these are the colours of the sea.
Red like an octopus, yellow like a starfish,
blue like a seahorse and green like a turtle.

Do utrwalania wprowadzonego słownictwa proponuję dwie zabawy przy użyciu filcowej tablicy.

  1. Kalambury – jedno dziecko staje tyłem do tablicy, a przodem do grupy. Nauczyciel wskazuje wybrane zwierzę na tablicy, a dzieci mają je pokazać za pomocą gestów dziecku zgadującemu. Od dzieci starszych możemy wymagać udzielenia odpowiedzi w postaci pytania: Is it a…? I wtedy grupa odpowiada: Yes, it is albo: No, it isn’t.

  2. What is missing? w nowej odsłonie – nauczyciel odwraca tablicę tyłem do dzieci i zakrywa jedno ze zwierząt filcową muszlą. Następnie odwraca tablicę z powrotem w stronę uczniów i recytuje rymowankę:

    Look around really well.
    Who is hiding behind the shell?

    Rymowankę można też zaśpiewać na melodię ”Mary Had A Little Lamb”, powtarzając odpowiednią liczbę razy drugą połowę każdego z wersów:

    Look around really well, really well, really well.
    Who is hiding behind the shell, behind the shell?

    Uczniowie zgadują, które stworzenie schowało się za muszlą. Po przyswojeniu rymowanki rolę nauczyciela może przejąć któreś z dzieci. Można zaskoczyć dzieci, zakrywając nagle np. dwa zwierzaki. Muszla jest dość pojemna.


Jak Ci się podoba w moim podwodnym filcowym świecie? Będzie mi bardzo miło, jeśli napiszesz o tym w komentarzu.

A jeśli chciałbyś/chciałabyś stworzyć własny podmorski zestaw, zapraszam po szablony do druku.
Ostrzegam, czeka Cię trochę wycinania, ale wystarczą dobre nożyczki, muzyka lub audiobook w tle, odrobina cierpliwości i na pewno dasz radę :).

Tutaj i tutaj poczytasz więcej na temat tablicy filcowej, a tutaj dowiesz się, jak samodzielnie ją skonstruować.

Życzę owocnych wakacyjnych zajęć! 🙂