Opublikowano Dodaj komentarz

Wash your hands – jak się pozbyć filcowych zarazków

Jak pewnie niektórzy wiedzą, niedawno, bo 15 października przypadał Światowy Dzień Mycia Rąk. Temat ważny, a ostatnio znów mocno aktualny, bo jak przekonują epidemiolodzy, dbanie o odpowiednią higienę rąk jest skuteczną bronią w walce z wciąż nieodpuszczającą pandemią.

Darmowe materiały do druku!

Tego niezwykle potrzebnego nawyku uczymy się już od najmłodszych lat. Ale kto miał do czynienia z kilkulatkiem – wie, że mimo nieustannego powtarzania, jakie to ważne, dzieci nie zawsze pamiętają o umyciu rąk albo robią to pobieżnie i niedokładnie.

Świat bakterii i wirusów to dla przedszkolaka zupełna abstrakcja. Dlatego tak ważne jest, by do tej kwestii często wracać i starać się przedstawiać temat, operując konkretem. A jak jeszcze zrobimy to w ramach zajęć z angielskiego, to upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu.

Dziś chciałabym przedstawić Wam mój filcowy zestaw i piosenkę, które stworzyłam z myślą o Global Handwashing Day. Niestety w tym roku nie dane mi było tego dnia poprowadzić zajęć, natomiast zestaw i pomysł zamierzam wykorzystać w innym dniu, bo myślę, że warto.

Aby pokazać dzieciom, że mycie rąk składa się z kilku etapów i każdy z nich ma znaczenie, stworzyłam tekst piosenki, w którym zarazki znikają stopniowo, po użyciu kolejnych gadżetów:

TEN GERMS ON MY HANDS

Ten germs on my hands playing night and day.
I took a soap and washed them away.
How many are left? Let’s count.
Seven!

Seven germs on my hands playing night and day.
I poured some water and rinsed them away.
How many are left? Let’s count.
Four!

Four germs on my hands playing night and day.
I took a brush and rubbed them away.
How many are left? Let’s count.
Two!

Two germs on my hands playing night and day.
I took a towel and dried/wiped them away.

How many are left? Zero!
My hands are clean! Hooray!

Do piosenki przygotowałam magiczny zestaw filcowy. Jeśli chcecie zobaczyć, na czym polega jego magia, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu:

Moje filcowe przybory do mycia mają z tyłu naklejone szorstkie rzepy, do których zarazki łatwo się przyklejają. Dzieci na pewno będą chciały spróbować tej sztuczki.

Warto pamiętać, by przed zaśpiewaniem piosenki zrobić krótkie wprowadzenie nowego słownictwa. Natomiast po prezentacji piosenki proponuję dla utrwalenia zagrać z dziećmi w prostą grę w chowanego. Ukrywamy zarazek pod jednym z czterech przyborów do mycia i pytamy uczniów, gdzie się schował. Kiedy z ich strony padnie jakaś propozycja, recytujemy poniższą rymowankę i sprawdzamy, czy dzieci miały rację:

Ugly germ, ugly germ playing hide and seek.
Are you under the …brush… . Let’s have a peek.

Oczywiście mam dla Was darmowe szablony do przygotowania własnego filcowego zestawu do mycia rąk. Zapraszam, częstujcie się i korzystajcie.

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się w komentarzu, jak Wam się taki pomysł podoba i czy zamierzacie go zrealizować na swoich zajęciach.

Do usłyszenia!

Opublikowano 6 komentarzy

Gray squirrel – jak dogonić i nakarmić wiewiórkę

Jesienne tematy w rozkwicie, a wśród nich dużą popularnością cieszą się mieszkańcy lasu. U mnie również. Niedawno z moimi przedszkolakami wędrowaliśmy po lesie (niestety wyobrażonym), w którym roiło się od zwierząt. Jednym z nich była wiewiórka, która będzie bohaterką dzisiejszego wpisu.

Darmowe materiały do druku!

Mnie na zajęciach z wiewiórką w roli głównej towarzyszy zwykle pacynka z pięknym puszystym ogonem (ale może to być też inna zabawka przedstawiająca wiewiórkę). Ta moja (firmy Goki) wygląda tak:

Pacynkę należy oczywiście przedstawić („It’s Mr Squirrel”), przywitać („Let’s say hello to Mr Squirrel”).

Na początek może ona zaśpiewać z dziećmi Open – Shut Them, gdzie na „open” rozwieramy jej łapki, na „shut” zbliżamy je do siebie. I dodajemy dwie zwrotki: yes and no (moja pacynka umie świetnie kiwać główką w różne strony ;)) oraz peekaboo (na peeka – pacynka zasłania łapkami twarz, na boo – odsłania).

Gdyby ktoś jakimś cudem nie znał tej piosenki, na wszelki wypadek podaję link do wersji z sss: https://www.youtube.com/watch?v=RNUZBHlRH4Y&list=PL3C51AFC8EDB106B5&index=6, ale polecam śpiewanie bez tego nagrania i zatrzymanie się tylko na tych trzech zaproponowanych przeze mnie zwrotkach).

Zanim jednak przyjrzymy się wiewiórce z bliska, musimy ją oczywiście złapać i przy okazji zrobić naszym uczniom małą rozgrzewkę. Pomoże nam w tym pewna niezwykle prosta piosenka Let Us Chase the Squirrel, przy której dzieci mogą się trochę poruszać. Polecam wersję z kanału Music Milkshake (https://www.youtube.com/c/MusicMilkshake/videos), gdzie od razu możecie zobaczyć jak wykonać z dziećmi taniec demonstrujący pogoń za wiewiórką.

Kiedy tekst piosenki zostanie dobrze utrwalony (proponuję zrobić to już na kolejnych zajęciach), możemy zaprosić dzieci do wspólnej zabawy w gonienie wiewiórki, tak jak w tym filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=-tSwr-dvqnA. Osoba, która wyznacza wiewiórkę, może wręczać wyznaczanej przez siebie osobie pacynkę.

Do prezentacji drzewa, wiewiórki oraz całego pościgu za nią przyda się oczywiście nieodzowna tablica filcowa. Pamiętacie drzewo filcowe z poprzedniego posta o jabłkach? Teraz też możemy je wykorzystać. Trzeba tylko wyciąć do niego filcową wiewiórkę, która będzie wskakiwać up the hickory tree i schodzić down the hickory tree:

Jak widzicie, moja wiewiórka jest szara. Jest to oczywiście świetna okazja do wprowadzenia lub utrwalenia mniej znanego koloru. A poza tym ma być ona ilustracją do popularnej piosenki Gray Squirrel Shake Your Bushy Tail .

Jak widać na zdjęciu, moja wiewiórka ma ogonek składający się z dwóch elementów. Wierzchniej warstwy celowo nie przykleiłam, żeby zwierzątko mogło nim machać.

Do prezentacji treści piosenki koniecznie wprowadźcie też odpowiednie gesty, np. takie jak panie z kanału Jbrary:

Piosenkę, dla lepszego utrwalenia, śpiewamy z dziećmi kilka razy. Ale żeby zbyt szybko się nie znudziła, możemy ją wykonywać na różne sposoby, np. cicho, głośno, szybko, wolno, smutno, wesoło itp.

Kiedy nasza wiewiórka się zmęczy i zgłodnieje, będziemy musieli ją nakarmić. A co się do tego najlepiej nadaje? Oczywiście filcowe żołędzie!

Do nakarmienia zwierzątka proponuję wykorzystać wyliczankę Five Little Acorns będącą małą przeróbką znanej piosenki Five Little Monkeys Teasing Mr Crocodile. Tym razem to żołędzie drażnią się z wiewiórką i zostają zjedzone. Rymowankę możemy zaśpiewać na melodię piosenki o małpkach albo wyrecytować, tak jak na przykład ta pani:

Jeśli chcielibyście wyciąć własną filcową wiewiórkę i żołędzie do nakarmienia jej, zapraszam po darmowy szablon, który przygotowałam. Wystarczy go wydrukować i odrysować na filcu, a potem wyciąć poszczególne elementy. Części żołędzia należy skleić ze sobą. Nosek wiewiórki można pomalować lub nakleić na niego kawałek filcu. Oczka – polecam ruchome, ale można je też namalować.

Szablon drzewa pobierzecie tu.

Dajcie znać, jak Wam się podobają takie pomysły na jesienne zajęcia. Jeśli uda Wam się przygotować własną wiewiórkę, koniecznie pochwalcie się w komentarzach! 🙂

Dobrej zabawy!

Opublikowano 2 komentarze

Jabłka dobre nie tylko na szarlotkę i KONKURS z nagrodami!!!

To jeden z moich ulubionych jesiennych tematów. Przy okazji jabłek można oczywiście wprowadzać nazwy także innych jesiennych owoców (np. pear, plum, grapes), ale już same jabłka wystarczą do stania się głównym tematem zajęć. Dziś garść pomysłów na zajęcia z jabłkami w roli głównej.

U mnie jabłka są oczywiście filcowe, podobnie jak drzewo, na którym rosną. I to właśnie od niego zaczynam jabłkową opowieść. Żeby jednak stopniować napięcie, nie pojawia się ono od razu w całości. Najpierw pokazuję koronę drzewa, która przypomina dziwną zieloną chmurkę. Dzieci próbują zgadywać, co to jest i nazywają kolor.

Potem dokładam pień drzewa i wszystko staje się jasne:

Wtedy proszę dzieci o podniesienie rąk do góry. Machamy rękami wysoko i wszyscy stajemy się drzewami kołyszącymi się na wietrze.

Następnie układam jabłka na koronie drzewa, ale pustą stroną (bez wyrazu twarzy) skierowaną do widza. Wspólnie je liczymy, określamy kolor.

Ważne, by już na tym etapie wprowadzić konkretną nazwę drzewa – apple tree.

Teraz trzeba nasze owoce jeszcze tylko trochę zaczarować. Dlatego biorę w dłoń moją magiczną różdżkę i wypowiadam kilka razy zaklęcie, dotykając po kolei każdego z jabłek: Abracadabra, abracadee, apple apple smile to me! Po każdym takim zaklęciu odwracam jabłko na stronę z uśmiechem.

Kiedy uśmiechnięte jabłka rosną już na naszym drzewie, możemy wprowadzić pierwsze dwa wersy piosenki Way Up High in the Apple Tree (ale jeszcze ich nie śpiewamy):

Way up high in the apple tree (podnosimy wysoko ręce i delikatnie machamy nimi w górze)
five red apples smiled down at me. (pokazujemy pięć palców i uśmiechamy się szeroko)

Młodszym dzieciom (2-3lata) można zaprezentować „na sucho” także dalszą część piosenki, natomiast ze starszymi (4-6 lat) możemy już przystąpić do wspólnego odśpiewania piosenki, dodając w odpowiednich miejscach adekwatne gesty:

I shook that tree as hard as I could (mocno machamy rękami w górze)
Down came an apple, mhmm… it was good (podnosimy z podłogi niewidzialne jabłko, udajemy, że je jemy i potem gładzimy się po brzuchu).

Wersja piosenki, z której ja najchętniej korzystam, to ta z The Learning Station: https://www.youtube.com/watch?v=fKmFHRrkFuQ , ale można znaleźć także inne, osobiście polecam np. to niezwykle pogodne i energetyczne wykonanie z The Kiboomers: https://www.youtube.com/watch?v=KMNy3mdgqlI

Oczywiście w czasie śpiewania piosenki demonstrujemy spadanie i „znikanie” jabłek na tablicy filcowej.

Kiedy dla dzieci stanie się jasne, o co chodzi w piosence, proponuję dokonać pewnej jej modyfikacji. Można to zrobić na kolejnych zajęciach z piosenką. Potrzebne nam będą piłeczki w trzech kolorach: czerwonym, zielonym i żółtym.

Ja dotychczas używałam kolorowych pomponów, ale w dobie pandemii proponuję zamienienie ich na łatwiejsze do zdezynfekowania piłeczki plastikowe (moje doświadczenie pokazuje, że przedszkola często takimi dysponują). Rozdajemy je dzieciom, np. śpiewając piosenkę One red apple, two red apples, three red apples, four (na melodię One potato…), oczywiście przy dwóch kolejnych kolorach dostosowując tekst piosenki. Następnie prosimy dzieci, by podniosły do góry ręce z piłeczkami. I śpiewamy:

Way up high in the apple tree
three apples smiled down at me.
I shook that tree as hard as I could.
Down came one red apple, mhmm it was good.

Oczywiście po kolei zmieniamy kolor spadającego jabłka, aż w końcu nic nam nie zostanie. Na koniec możemy posegregować wszystkie jabłka, np. wrzucając je do woreczków lub pojemników o odpowiednich kolorach.

Z jabłek możemy też zrobić szarlotkę, np. śpiewając z dziećmi taką oto piosenkę (wybaczcie ten koszmarny clip, ale piosenka jest całkiem fajna): https://www.youtube.com/watch?v=cnJBWoofg5M

Do prezentacji treści piosenki przyda się nasza filcowa jabłonka oraz tytułowy apple pie, pod którym możemy ukrywać spadające z drzewa owoce (najpierw jednak muszą nam one spaść na głowę). Moje ciasto wygląda tak:

Kiedy dodamy odpowiednie gesty ilustrujące treść piosenki, możemy ją wykorzystać jako przerywnik ruchowy w czasie zajęć.

Do stworzenia własnego drzewka i zestawu jabłek może Wam się przydać przygotowany przeze mnie bardzo prosty szablon.

A jeśli temat jabłek Was zainteresował, zachęcam do zajrzenia na stronę Felt Board Magic, gdzie znajdziecie całą masę cudownych filcowych inspiracji do wykorzystania tego jesiennego motywu http://www.feltboardmagic.com/tag/apples/

Życzę Wam jesiennych zajęć pachnących szarlotką!



Opublikowano 7 komentarzy

Filcowe emocje w Get Creative!

Wielka radość! Czytelnicy Get Creative mogą przeczytać mój artykuł w najnowszym numerze czasopisma! Możecie go też przeczytać w całości na mojej stronie. Zapraszam również po gotowe szablony!

W jesiennej edycji magazynu Get Creative możecie poczytać o tym, jak zaczęła się moja przygoda z filcem. Prezentuję także pomysły na zajęcia o emocjach w połączeniu ze słownictwem związanym z pogodą. Poznacie mojego przyjaciela – Mike’a i posłuchacie historii o niezwykle uczuciowych latawcach.

Jeśli chcecie przeczytać artykuł w całości, kliknijcie przycisk poniżej. Zachęcam też do prenumerowania czasopisma, bo to kopalnia niesamowitych pomysłów!

A dla osób, które chciałyby wykorzystać moje pomysły na zajęciach, przygotowałam szablony do wydruku. Dzięki nim przygotowanie pomocy będzie dużo łatwiejsze. Zapraszam!

Opublikowano Dodaj komentarz

Szczęśliwi nauczyciele czasu nie liczą, ale… – zegarów ciąg dalszy

Jak może pamiętacie, w ostatnim wpisie pobrzmiewał rytm filcowych zegarów. Dziś też będzie nam on towarzyszył, ale tym razem będzie to zegar naprawdę wyjątkowy!

Zegar ten miał niedawno swój debiut na moich zajęciach i muszę powiedzieć, że sprawdził się doskonale – wszystko chodziło jak w zegarku ;). Piszę oczywiście o zegarze z kukułką. Poza rytmem zegara, który wprowadza dzieci w pewien rodzaj transu, ma on jeszcze walor w postaci okienka z niespodzianką – wyskakującą z zegara kukułką.

Do stworzenia mojego filcowego zegara zainspirowała mnie popularna piosenka:

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking one o’clock,
Cuckoo!

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking two o’clock,
Cuckoo! Cuckoo!

Tick, tock, tick, tock,
I’m a little cuckoo clock.
Tick, tock, tick, tock,
Now it’s striking three o’clock,
Cuckoo! Cuckoo! Cuckoo!

Zastanawiałam się, jak skonstruować taki zegar z filcu, żeby jak najlepiej zobrazować dzieciom słowa piosenki. Chciałam, żeby kukułka wyskakiwała z okienka po otworzeniu jego klapek, żeby wskazówki i wahadło były ruchome. I udało się! Powstał najprawdziwszy filcowy zegar z kukułką!

Żeby „uruchomić” zegar, użyłam dwóch gadżetów. Jak widzicie na zdjęciu, wahadło, wskazówki i klapki okienka przymocowałam za pomocą metalowych ćwieków, które możecie kupić np. tu. Wcześniej w odpowiednich miejscach zrobiłam w filcu otwory dziurkaczem na jedną dziurkę. I przez nie przełożyłam ćwieki.

Aby wskazówki i wahadło chodziły gładko i nie tarły o filc, wycięłam ze zgrzanej folii do laminowania małe kółeczka, w których zrobiłam otwór dziurkaczem. Wyglądają one tak (wiem, nie są zbyt równe, ale i tak ich nie widać):

Jedno włożyłam między ramię wahadła a korpus zegara, jedno między wskazówkę małą i dużą i jeszcze jedno między wskazówkę godzinową a położone na niej filcowe kółeczko. Myślę, że do zrobienia kółek zamiast zgrzanej folii można też użyć innego kawałka plastiku, np. wyciętego z kubeczka po jogurcie.

Pozostała jeszcze kwestia wyskakującej kukułki. Do tego celu użyłam kilkucentymetrowego paska filcowego, który zgięłam w dwóch miejscach. Jeden jego koniec przymocowałam za pomocą zszywacza z tyłu kukułki (ważne by dopiero potem przykleić brzuszek, który przykryje zszywkę!), natomiast drugi koniec zaopatrzyłam w samoprzylepny rzep, którego drugą część umieściłam w okienku pod klapkami. A oto kulisy mechanizmu wyskakującej kukułki:

Jeśli chcecie zobaczyć, jak zegar prezentuje się w akcji, zapraszam do obejrzenia poniższego filmu, który powstał dzięki mojej niezastąpionej córce – Hani :):

Oczywiście nie trzeba poprzestawać na godzinie trzeciej. Można dowolnie wydłużać piosenkę. Wytrwali mogą dobrnąć nawet do godziny dwunastej :).

Dzieci w czasie prezentowania piosenki zachęcamy do wykonywania odpowiednich gestów, np. kiwania się w rytm wahadła albo kiwanie palcem wskazującym w jedną i drugą stronę oraz do zasłaniania twarzy rękami i odsłanianie jej w czasie kukania. Można też nauczyć dzieci znaków migowych do tej piosenki.

Zachęcam też do wykorzystania drewnianych patyczków do wystukiwania rytmu. Pisałam o nich w poprzednim wpisie.

Zegar i piosenkę można wykorzystać jako:

  • przerywnik lekcyjny dla przyciągnięcia uwagi,
  • gadżet do uczenia/ utrwalania liczebników,
  • narzędzie do nauki czytania godzin,
  • element rutyny klasowej, np. na początek lub na koniec zajęć.

Sam zegar natomiast może stanowić ilustrację także do innych piosenek i rymowanek.

Przy okazji prezentowania trzech zegarów proponowałam zabawę z rymowanką „Tick-tock, Tick-tock Goes The Clock”. Zegar z kukułką idealnie nada się do schowania w okienku zwierzątek. Nie muszą to być filcowe wycinanki (choć te oczywiście polecam najbardziej :)), ale np. przymocowane na rzep samoprzylepny mini-flashcards.

Gdybyście chcieli wykorzystać ten pomysł, poniżej możecie pobrać stworzone przeze mnie mini-flashcards. Całe zdjęcie należy wydrukować w formacie 13/18, wtedy karteczki będą idealnie pasować do okienka.

Zegara z kukułką można też użyć do zaśpiewania znanej piosenki „Hickory Dickory Dock„. Można zatrzymać się na myszce albo tak jak w sss wprowadzić inne zwierzątka, które będą się wspinać na zegar. Trzeba tylko wyciąć ich filcowe podobizny.

Dla ułatwienia można skorzystać z prezentowanej przeze mnie metody naprasowywanek, o której pisałam tu, bo strona sss udostępnia gotową kartę pracy z obrazkami do tej piosenki.

Na koniec jeszcze jedna ważna uwaga do pracy z zegarem z kukułką. Ponieważ jest on dość duży i ponieważ mamy przy nim sporo manipulować, polecam naklejenie szorstkiej strony samoprzylepnego rzepa w kilku miejscach z tyłu zegara, zanim przymocujemy go do tablicy filcowej. Dzięki temu będzie się on stabilnie trzymał i po odchyleniu nie spadnie.

Gdybyście chcieli stworzyć własny zegar z kukułką, zapraszam po szablon do druku:

Koniecznie dajcie znać, jak Wam się podoba mój pomysł na zegar z kukułką i napiszcie w komentarzach. A jeśli stworzycie własny, pochwalcie się swoim dziełem u mnie na blogu lub na moim fanpage-u na FB :).

Opublikowano Dodaj komentarz

Filcowe pomoce z naprasowywanki – tutorial

Przygotowanie estetycznie wyglądających filcowych pomocy naprawdę nie musi wymagać jakichś specjalnych umiejętności i niezwykłych talentów oraz ogromnych nakładów pracy. Dziś chciałabym Wam zaprezentować prosty i szybki sposób na stworzenie własnego filcowego zestawu przy pomocy papieru do naprasowywanek.

Kiedy posiadam fajny zestaw rysunków lub zdjęć do opowiedzenia na przykład jakiejś historyjki lub zaśpiewania piosenki, chętnie wykorzystuję metodę naprasowywania, bo oszczędza mi ona sporo czasu.

Mam kilka własnych filcowych zestawów, które przygotowałam w ten sposób, zwykle są to ilustracje popularnych bajek lub rymowanek. Dziś postanowiłam sięgnąć po znaną historyjkę o rzepce – „The Enormous Turnip” i na jej przykładzie pokazać, jak stworzyć samodzielnie takie materiały.

Co będzie potrzebne?

  • Komputer, za pomocą którego wyszukamy obrazki, które chcemy wydrukować.
  • Drukarka z możliwością drukowania w kolorze.
  • Arkusz/e białego (lub innego jasnego, np. beżowego, kremowego) filcu.
  • Papier do naprasowywanek do jasnych tkanin.
  • Żelazko i deska do prasowania.
  • Dobre nożyczki.

Najpierw musimy oczywiście zdecydować, jakie obrazki chcemy wydrukować. Ja użyłam akurat rysunków, które już jakiś czas temu pobrałam z platformy Twinkl, a które miały mi posłużyć do stworzenia postaci do historyjki o wielkiej rzepce.

Obrazki były rozmieszczone na trzech stronach A4, na szczęście udało mi się je tak poukładać, że zmieściły się na jednej stronie, co pozwoliło mi zaoszczędzić papier i filc.

Gdy mamy już przygotowaną stronę z obrazkami, arkusz papieru do naprasowywanek wkładamy do drukarki tak, by wydruk pojawił się na jego gładkiej stronie.

W opcjach drukarki ustawiamy najwyższą możliwą jakość wydruku (to naprawdę ważne, bo tylko wtedy nasze materiały będą czytelne i dobrze widoczne) i zaznaczamy opcję – ‚odbicie lustrzane’ (jest to istotne zwłaszcza, gdy pojawiają się w naszych rysunkach cyfry lub napisy), a następnie klikamy – ‚drukuj’.

Tak przygotowaną kartkę kładziemy zadrukowaną stroną na arkuszu filcu i zaprasowujemy ją rozgrzanym żelazkiem przez około 1,5-2 minut. Należy przy tym pamiętać, by wyłączyć funkcję pary!

Po całkowitym ostygnięciu delikatnie oddzielamy papier od warstwy, która przylgnęła do filcu i powoli go ściągamy.

Jak widać, jest to dziecinnie proste! 😉

Teraz pozostaje tylko wyciąć poszczególne postaci i gotowe!

Polecam tę metodę zwłaszcza w sytuacji, gdy zależy nam na szybkim przygotowaniu efektownych pomocy.

Ma ona też tę zaletę, że łatwo jest powielić cały zestaw. Można ich wtedy przygotować kilka, podzielić większą grupę dzieci np. na trzy/ cztery mniejsze i każdej z nich wręczyć komplet postaci. Uczniowie mogą wówczas samodzielnie nimi manipulować i wykonywać określone zadania związane z daną historyjką lub wspólnie z nauczycielem ją opowiadać.

Gorąco polecam!

*Na rynku istnieją też naprasowywanki do ciemnych tkanin. Takich też używałam i osobiście ich nie polecam, bo przy nich ściąganie papieru po naprasowaniu było według mnie bardziej pracochłonne.

**Papier do naprasowywanek można bez problemu zakupić w internecie. Ja swój kupowałam na Allegro.

Opublikowano Dodaj komentarz

Sprawdzony sposób na letnie upały – filcowe lody owocowe

Oto kolejny wakacyjny temat, którego nie może zabraknąć na zajęciach w przedszkolu. No bo sami przyznajcie – czy znacie dziecko, które nie lubiłoby lodów? No właśnie…

Poza tym lodowe kulki są świetną okazją do powtórzenia słownictwa takiego jak: kolory, nazwy owoców, liczebniki (możemy przecież policzyć gałki), czy np. konstrukcji: „Can I have a …?” Możemy przy okazji wprowadzić także słowa takie jak: ice cream cone, flavor itp.

Takie kolorowe filcowe desery można przyrządzić w bardzo prosty sposób. Wystarczy wyciąć kilka kółek w odpowiednich barwach i dwa stożki imitujące lodowe rożki, które można łatwo ozdobić, rysując na nim flamastrem przecinające się ukośne linie.

Jeśli natomiast chodzi o owoce, to możecie skorzystać z przygotowanego przeze mnie szablonu, który wystarczy wydrukować, a następnie przekalkować na arkusz filcu i wyciąć.

Tak przygotowane pomoce posłużą nam do zabawy w robienie lodów. Oprócz filcowych materiałów przyda się także łyżka do lodów oraz średniej wielkości miska.

Wszystkie kulki lodów wrzucamy do miski i staramy się nie zdradzać dzieciom jej zawartości. Na tablicy natomiast umieszczamy filcowy wafelek oraz różnobarwne owoce, przypominając wspólnie z dziećmi nazwę każdego z nich.

Zapowiadamy dzieciom, że zamierzamy upichcić wspólnie owocowe lody. Instrukcją wykonania lodów będzie – trochę przeze mnie przerobiona – piosenka Magical Rainbow Stew, którą zaczerpnęłam od mojej ulubionej filcowej twórczyni – Wendy z Flannel Board Fun (https://flannelboardfun.com/, bardzo polecam śledzenie jej kanału na You Tube, gdzie piosenkę tę można usłyszeć: https://www.youtube.com/watch?v=oE1M7ucAAN0)

A oto moja – lodowa wersja tego utworu:

Take a banana, put it in the bowl.
Stir it and freeze it. It’s getting cold.
Take it out. What’ll it be?
The yummiest yellow ice cream you ever did eat!

W czasie śpiewania powyższej zwrotki wrzucamy do miski jeden owoc (tu akurat banan), udajemy, że mieszamy miksturę, a potem szczękamy zębami, żeby pokazać, że robi się zimno. Lodowe gałki wyjmujemy z miski za pomocą łyżki do lodów i umieszczamy na tablicy w wafelku.

Po kolei każdy z owoców zamieniamy w lody, oczywiście cały czas śpiewając adekwatną zwrotkę, aż utworzy się na stożku piękna kolorowa piramidka, albo nawet dwie.

Lody gotowe, a więc przystępujemy do degustacji. W tym celu rozdajemy dzieciom papierowe lodowe kubeczki, np. takie z Flying Tiger:

A do naszej miski wrzucamy spory zapas kulek w różnych kolorach, mogą to być kulki zrobione z kolorowych papierów lub bibuły albo np. takie włochate pompony:

Nauczyciel łyżką do lodów nakłada dzieciom „lodowe” kulki do papierowych kubeczków. Od starszych przedszkolaków możemy wymagać sformułowania prośby: „Can I have some ice cream, please?”.

A na pytanie nauczyciela: „What flavor?” – oczekujemy odpowiedzi, np.: „One banana and one strawberry, please”. Na pewno znajdą się też dzieci chętne, by wcielić się w rolę lodziarza. Czemu nie?

Po takiej zabawie możemy zaprosić uczniów do wykonania pracy plastycznej. Mogą namalować swoje ulubione lody, albo np. wykleić je za pomocą kulek z bibuły.

A jakie są Wasze lodowe pomysły? Zapraszam do dzielenia się w komentarzach.

Smacznego! 🙂

Opublikowano 1 komentarz

Co w morzu piszczy? – podwodna zabawa w chowanego

Letnie zajęcia to dobry moment na oswojenie rybek, ośmiornic, rekinów i innych morskich stworzeń.

Nie wiem, jak Wy, ale ja na okoliczność tego tematu jestem dość dobrze zaopatrzona. Posiadam kilka różnych zestawów podwodnych zwierząt: od tradycyjnych flashcards, przez kąpielowe zabawki, czy mini-akwaria na rzepy oraz drewniane rybki z magnesem do łowienia na wędkę, aż po moje ulubione pomoce filcowe. Te ostatnie chciałabym Wam dziś przedstawić, oczywiście wraz z moimi pomysłami na ich wykorzystanie.

Poznajcie moich milusińskich, którzy oczywiście najlepiej prezentują się na niebieskim tle:

Do wprowadzenia nazw podwodnych zwierząt korzystam najczęściej z jednej z dwóch zaprezentowanych niżej piosenek. Śpiewając, po kolei umieszczam na tablicy mieszkańców oceanu i demonstruję przypisane każdemu z nich gesty, oczywiście zachęcając uczniów do pokazywania razem ze mną.

ANIMALS IN THE SEA
(na melodię ”The Wheels Of The Bus”)

The crab in the sea goes snap, snap, snap, (nasze dłonie naśladują szczypce kraba)
The crab in the sea goes snap, snap, snap,
all day long.

The fish in the sea goes… (niemy dźwięk ustami)
The turtle in the sea goes hide and seek… (zakrywamy i odsłaniamy twarz rękoma)
The seahorse in the sea goes up and down… (poruszamy ręką w górę i w dół, dłoń lekko zaokrąglona)
The starfish in the sea goes blink, blink, blink… (dłoń zamyka się i otwiera – robi gwiazdki)
The octopus in the sea goes wiggle, wiggle, wiggle… (machamy naprzemiennie palcami dłoni)
The shark in the sea goes hunting, hunting, hunting… (robimy z dłoni płetwę rekina nad głową)

COLOURS OF THE SEA
(na melodię ”Twinkle Twinkle Little Star”)

Red and yellow, blue and green,
these are the colours of the sea.
Red like a crab, yellow like a fish,
blue like a shark and green like a seaweed.

Red and yellow, blue and green,
these are the colours of the sea.
Red like an octopus, yellow like a starfish,
blue like a seahorse and green like a turtle.

Do utrwalania wprowadzonego słownictwa proponuję dwie zabawy przy użyciu filcowej tablicy.

  1. Kalambury – jedno dziecko staje tyłem do tablicy, a przodem do grupy. Nauczyciel wskazuje wybrane zwierzę na tablicy, a dzieci mają je pokazać za pomocą gestów dziecku zgadującemu. Od dzieci starszych możemy wymagać udzielenia odpowiedzi w postaci pytania: Is it a…? I wtedy grupa odpowiada: Yes, it is albo: No, it isn’t.

  2. What is missing? w nowej odsłonie – nauczyciel odwraca tablicę tyłem do dzieci i zakrywa jedno ze zwierząt filcową muszlą. Następnie odwraca tablicę z powrotem w stronę uczniów i recytuje rymowankę:

    Look around really well.
    Who is hiding behind the shell?

    Rymowankę można też zaśpiewać na melodię ”Mary Had A Little Lamb”, powtarzając odpowiednią liczbę razy drugą połowę każdego z wersów:

    Look around really well, really well, really well.
    Who is hiding behind the shell, behind the shell?

    Uczniowie zgadują, które stworzenie schowało się za muszlą. Po przyswojeniu rymowanki rolę nauczyciela może przejąć któreś z dzieci. Można zaskoczyć dzieci, zakrywając nagle np. dwa zwierzaki. Muszla jest dość pojemna.


Jak Ci się podoba w moim podwodnym filcowym świecie? Będzie mi bardzo miło, jeśli napiszesz o tym w komentarzu.

A jeśli chciałbyś/chciałabyś stworzyć własny podmorski zestaw, zapraszam po szablony do druku.
Ostrzegam, czeka Cię trochę wycinania, ale wystarczą dobre nożyczki, muzyka lub audiobook w tle, odrobina cierpliwości i na pewno dasz radę :).

Tutaj i tutaj poczytasz więcej na temat tablicy filcowej, a tutaj dowiesz się, jak samodzielnie ją skonstruować.

Życzę owocnych wakacyjnych zajęć! 🙂